Sernik to moje ulubione ciasto. Trzynaście lat temu, jeszcze jako studentka, byłam na wakacyjnych praktykach w UK. Po kilu tygodniach pobytu i poznaniu Anglii od kuchni, wspólnie z koleżanką, miałyśmy listę marzeń kulinarnych pt. "co zjemy po powrocie do kraju". Sernik to był mój Numer Jeden. Ten przepis jest wyjątkowo prosty.
1 kg mielonego dwukrotnie twarogu
200 g masła
200 g cukru pudru
6 jajek
2 opakowania budyniu waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru waniliowego
skórka cytrynowa
rodzynki moczone w rumia albo olejek rumowy (ja rodzynek nie dodaje - ze względu na synka, których ich nie lubi)
2-3 opakowania herbatników
polewa czekoladowa
Prostokątną formę do pieczenia posmarować masłem, posypać tartą bułką, dno wyłożyć herbatnikami.
Masło z cukrem utrzeć mikserem na puch, dodawać po jednym żółtku cały czas ucierając. Nie przerywając ucierania dodawać twaróg budyń, proszek i cukier waniliowy. Dodać skórkę i rodzynki lub olejek. Pianę z białek ubić na sztywno i wymieszać z masą.
Piec co najmniej 1 godz. 20 minut w temp. 180st. Studzić w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach. Po wystygnięciu polać polewą (ja rozpuszczam tabliczkę mlecznej czekolady z trzema łyżkami rumu).
Smacznego !!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz