Lepiej późno niż wcale. Więc dziś, korzystając z poświątecznego czasu lenistwa (choć na biurku piętrzy się stos niesprawdzonych prac) zamieszczam przepis na moje ulubione pierniczki, może ktoś skorzysta, choćby w przyszłym roku. Przepis jest naprawdę bardzo prosty, pochodzi z Kuchni Polskiej Ewy Aszkiewicz
Zaletą pierniczków jest to, że są miękkie i pulchne zaraz po upieczeniu. Można je więc piec tuż przed Świętami.
Pierniczki całuski
Składniki:
2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki płynnego miodu,
1/2 szklanki cukru pudru,
łyżka masła,
1 jajko
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
kopiasta łyżeczka utłuczonych korzeni,
jajko wymieszane pół na pół z wodą do smarowania pierniczków,
płatki migdałów
Masło, miód i cukier puder lekko podgrzewamy, gdy składniki będą jednolite i płynne, odstawiamy do lekkiego przechłodzenia. Do masy dodajemy jajko, rozpuszczoną w łyżce wody sodę, korzenie, i przesianą przez sito mąkę. Całość wyrabiamy robotem na jednolite ciasto przez 10-15 min.
Przygotowane ciasto schładzamy (wg oryginalnego przepisu - nie w lodówce, odstawiam je więc na parapet), wykładamy na oprószoną mąka stolnicę, wałkujemy cienki placek (jak na pierogi), wycinami ciasteczka, smarujemy jajkiem roztrzepanym z wodą, posypujemy migdałami i układamy na przygotowanej wcześniej blaszce, pieczemy w nagrzanym piekarniku w temp. 180 C przez 12-15 min. Jeśli dobrze wyrobimy ciasto, pierniczki fajnie wyrosną i będą pulchne.
A co do lenistwa, to podjadając świąteczne smakołyki (nie zwracając uwagi na smutne tego wagowe konsekwencje) delektuję się prezentem od Mikołaja (jak dobrze, że ON istnieje!!!). Książka nosi tytuł „Aranżacje Wnętrz” Ann Grafion i jest prawdziwą kopalnią inspiracji. Ja szczególnie zwracam uwagę na zdjęcia dekoracji stołu i potraw, choć oczywiście nie tylko, jest tu wiele pomysłów na szybkie kolorystyczne metamorfozy wnętrz. Czyli, to co lubię. Pozdrawiam i wracam do lektury.
wtorek, 28 grudnia 2010
wtorek, 21 grudnia 2010
.........
Wracam po długiej nieobecności. Myślę, że teraz będę pisać częściej. Miałam nadzieję, że wrócę na swojego bloga jak gdyby nigdy nic i nie będę dzieliła się z Wami przykrymi wieściami, ale… Ostatnie miesiące były dla mnie trudne. Nadchodzące Święta nie będą takie jak zawsze, i chyba nic już nie będzie tak jak dawniej. Niestety, będzie to dla mnie pierwsza Wigilia bez mojego Taty…I choć nie jestem już małą dziewczynką to bardzo mi Go brakuje.
Świąteczne dekoracje u nas raczej skromne, choć choinka jak zawsze kolorowa. W kuchni dopiero się rozkręcam i mam nadzieję, że jeszcze do Wigilii podzielę się z Wami jakimś świątecznym przepisem. Na razie pozdrawiam przedświątecznie.
Świąteczne dekoracje u nas raczej skromne, choć choinka jak zawsze kolorowa. W kuchni dopiero się rozkręcam i mam nadzieję, że jeszcze do Wigilii podzielę się z Wami jakimś świątecznym przepisem. Na razie pozdrawiam przedświątecznie.
piątek, 20 sierpnia 2010
Gofry
Mój sześciolatek uwielbia gofry. Niestety, nie mam szczęścia do dobrego przepisu. Wypróbowałam już kilka i ciągle to nie to. Przede wszystkim powinny być chrupiące, a takie mi nie wychodzą. Może to nie kwestia przepisu? Może popełniam jakiś błąd w sztuce? Może gofrownica do niczego? Nie wiem. W każdym razie, jeśli znacie jakiś przepis na chrupiące gofry dajcie znać. Wczoraj zrobiłam gofry według przepisu Ewy Wachowicz z książki pt. „Słodki świat”.
Bardziej smakowały mi kakaowe.
Gofry kakaowe
Składniki:
250 g mąki,
300 ml mleka,
125 g cukru,
50 g masła,
3 jajka,
szczypta soli,
2 łyżki kakao,
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Oddzielić białka od żółtek. Białka ze szczyptą soli ubić na sztywną pianę. Do drugiej miski przesiać mąkę, dodać mleko, żółtka i ubijać mikserem, dodając stopniowo cukier. Wymieszać proszek do pieczenia i kakao. Stopniowo, cały czas mieszając, dodawać pianę z białek i roztopione masło. Posmarować gofrownicę oliwą i nałożyć ciasto. Zapiekać aż będą gotowe.
Gofry holenderskie
Składniki:
1/2 litra mleka,
2 jajka,
300 g mąki,
75 g cukru pudru
szczypta soli,
100 g masła,
15 g proszku do pieczenia
Do miski wlać mleko, dodać jajka. Ubijając mikserem stopniowo dodawać mąkę, proszek do pieczenia, cukier i stopione masło. Posmarować gofrownicę oliwą i nałożyć ciasto. Zapiekać aż będą gotowe.
Bardziej smakowały mi kakaowe.
Gofry kakaowe
Składniki:
250 g mąki,
300 ml mleka,
125 g cukru,
50 g masła,
3 jajka,
szczypta soli,
2 łyżki kakao,
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Oddzielić białka od żółtek. Białka ze szczyptą soli ubić na sztywną pianę. Do drugiej miski przesiać mąkę, dodać mleko, żółtka i ubijać mikserem, dodając stopniowo cukier. Wymieszać proszek do pieczenia i kakao. Stopniowo, cały czas mieszając, dodawać pianę z białek i roztopione masło. Posmarować gofrownicę oliwą i nałożyć ciasto. Zapiekać aż będą gotowe.
Gofry holenderskie
Składniki:
1/2 litra mleka,
2 jajka,
300 g mąki,
75 g cukru pudru
szczypta soli,
100 g masła,
15 g proszku do pieczenia
Do miski wlać mleko, dodać jajka. Ubijając mikserem stopniowo dodawać mąkę, proszek do pieczenia, cukier i stopione masło. Posmarować gofrownicę oliwą i nałożyć ciasto. Zapiekać aż będą gotowe.
czwartek, 19 sierpnia 2010
Sałatka z muszelek
Ta sałatka bardzo dobrze smakuje jako dodatek do grillowanych mięs. Zostało to praktycznie udowodnione pewnego lipcowego popołudnia. Wczoraj na kolację wystąpiła w wersji skromniejszej, tylko z pieczywem, ale i tak jest (a właściwie była) pyszna.
Sałatka z muszelek
Składniki:
25 dag makaronu muszelki,
1 papryka żółta,
1 papryka czerwona,
3 ogórki konserwowe,
10 dag szynki gotowanej,
puszka kukurydzy,
brokuły,
3 łyżki majonezu,
sól, pieprz,
Makaron gotujemy z dodatkiem łyżki oleju żeby się nie sklejał, studzimy. Różyczki brokułów gotujemy w osolonej wodzie z odrobiną cukru ok. 3-5 min (lepiej zeby był lekko twardy, nie rozgotowany). Paprykę, szynkę i ogórki kroimy w kostkę i razem z kukurydzą dodajemy do makaronu. Doprawiamy do smaku sola i pieprzem. Dodajemy brokuł. Lekko mieszamy z majonezem i odstawiamy na 30 minut do lodówki.
Smacznego!!!
wtorek, 17 sierpnia 2010
Powrót, kuchnia i ładne rzeczy.
Ten post zaczęłam pisać jeszcze przed urlopem. Ale nie zdążyłam już go zamieścić. Po trzech tygodniach urlopowania wróciłam. I choć wszędzie czuję się dobrze, szczególnie w otoczeniu bliskich mi osób, to moje mieszkanie jest dla mnie miejscem wyjątkowym. Tu czuje się najlepiej. Ten post będzie o miejscu dla mnie najmilszym, czyli o … kuchni.
Zaczęło się o tej inspiracji.
A wyszło tak:

A to mój „żółtal” którego wcześniej już pokazywałam.
Stół z kawałkiem części kanapowej w tle.
I kubki, które upolowałam na letnich wyprzedażach. W ogóle polowania na wszelkie kuchenno-stołowe gadżety sprawiają mi ogromną satysfakcję. W tym roku łowy były wyjątkowo udane.
A po urlopie czekała na mnie niespodzianka. Dotarła wreszcie niebieska patera do ciasta oraz haftowana serweta i lambrekin w moich ulubionych kolorach. Patera działa na mnie wyjątkowo inspirująco. I pobudza do działania, oczywiście w kwestii upieczenia czegoś słodkiego, co na niej zagości na trochę i ……szybko zniknie.
Zaczęło się o tej inspiracji.
Fot. Rafał Lipski
A wyszło tak:

I kubki, które upolowałam na letnich wyprzedażach. W ogóle polowania na wszelkie kuchenno-stołowe gadżety sprawiają mi ogromną satysfakcję. W tym roku łowy były wyjątkowo udane.
A po urlopie czekała na mnie niespodzianka. Dotarła wreszcie niebieska patera do ciasta oraz haftowana serweta i lambrekin w moich ulubionych kolorach. Patera działa na mnie wyjątkowo inspirująco. I pobudza do działania, oczywiście w kwestii upieczenia czegoś słodkiego, co na niej zagości na trochę i ……szybko zniknie.
sobota, 24 lipca 2010
środa, 21 lipca 2010
Ogórki małosolne......
To jeden ze smaków lata. Bez nich nie wyobrażam sobie lipca. Jak do tej pory brakowało mi jednak odwagi w kwestii wyrobu własnych przetworów owocowo-warzywnych. Od kilku już lat zabierałam się z zrobienie chociażby własnych ogórków małosolnych. Ale ciągle coś było „na nie”. A to brak odpowiedniego przepisu, brak składników, idealnej kamionki lub słoika. Ale w tym roku znalazł się przepis (jeszcze nie wiem czy odpowiedni) i słoik prawie idealny, więc będą własne małosolne. A co wyjdzie, zobaczymy za kilka dni.
3 liście laurowe,
5-6 ziaren ziela angielskiego, sól
łyżeczka nasion gorczycy,
Ogórki moczyć w zimnej wodzie przez 3 godz. Zagotować 2,5 l wody z 2,5 łyżki soli. Do słoja włóżyć ogórki ogonkiem do góry. Wsypać gorczycę i ziele, włozyć liście laurowe, koper, liście chrzanu, obrany czosnek. Zalać ciepł ale nie gorącą wodą z solą, by przykryła ogórki i przyprawy. I czekać...
Składniki:
2 kg ogórków gruntowych,
4 łodygi kopru,
3 liście chrzanu,
6-8 ząbków czosnku, 3 liście laurowe,
5-6 ziaren ziela angielskiego, sól
łyżeczka nasion gorczycy,
Ogórki moczyć w zimnej wodzie przez 3 godz. Zagotować 2,5 l wody z 2,5 łyżki soli. Do słoja włóżyć ogórki ogonkiem do góry. Wsypać gorczycę i ziele, włozyć liście laurowe, koper, liście chrzanu, obrany czosnek. Zalać ciepł ale nie gorącą wodą z solą, by przykryła ogórki i przyprawy. I czekać...
środa, 14 lipca 2010
Syfon
Czy stary syfon może być obiektem pożądania? Tak, o ile jest w odpowiednim kolorze i niewiele kosztuje. Wyszperałam go na Allegro. Szkoda, że nie działa, bo na upały byłby w sam raz.
poniedziałek, 12 lipca 2010
Ogród
Zdjęcia robiłam w upalne sobotnie popołudnie w ogrodzie babci mojego męża. Ogród składa się z sadu, warzywnika i części kwiatowej. Nie jest zaplanowany od kreski do kreski i w tym tkwi cały jego urok. Dominują w nim stare drzewa i krzewy owocowe oraz tradycyjne kwiaty. Prawda, że piękne?
niedziela, 4 lipca 2010
Wakacyjna wyprawa.
Najpierw oglądaliśmy świat z kajaka. Potem był obiad pod lipą i spotkanie oko w oko z osłem. A na koniec spacer z rewią łodzi w tle...
Płynęliśmy rzeką Krutynią z miejscowości Krutyń do Rosochy. To nic, że na rzece było tłoczno i gwarno i momentami ruch jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu. Świat widziany z kajaka jest piękny. A widoki …..bezcenne.
Kolejnym punktem programu była wizyta w Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Po drodze zatrzymaliśmy się w „Oberży pod Psem”. Miłośnikom swojskich klimatów polecam. W takich miejscach jedzenie ma wyjątkowy smak. Ze szczególną sympatią wspominam zupę kurkową i swojski chleb.
Wyprawę zakończyliśmy spacerem nad jeziorem w Mikołajkach. Może kiedyś i my popłyniemy….
Płynęliśmy rzeką Krutynią z miejscowości Krutyń do Rosochy. To nic, że na rzece było tłoczno i gwarno i momentami ruch jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu. Świat widziany z kajaka jest piękny. A widoki …..bezcenne.
Kolejnym punktem programu była wizyta w Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Po drodze zatrzymaliśmy się w „Oberży pod Psem”. Miłośnikom swojskich klimatów polecam. W takich miejscach jedzenie ma wyjątkowy smak. Ze szczególną sympatią wspominam zupę kurkową i swojski chleb.
piątek, 2 lipca 2010
Naleśniki z truskawkami.
Bardzo lubię naleśniki, i z te z pikantnym farszem i na słodko. Przepis odkryłam przypadkiem w starym wydaniu "M jak mieszkanie" (6/2007). Tradycyjne naleśniki z twarogem z dodatkiem truskawek zjadane w upalne letnie popołudnie smakują jakoś tak...... wyjątkowo.
Składniki:
Ciasto
2 szklanki wody,
1,5 szklanki mąki,
2 jajka,
szczypta soli,
opakowanie cukru waniliowego.
Nadzienie
300 g truskawek
200 g białego sera
200 ml gęstego jogurtu naturalnego
(ja zamiast sera i jogurtu, użyłam twarożku naturalnego, mam swój ulubiony, idelany do naleśników)
5 łyżek cukru (dałam 1 łyżkę cukru pudru).
Jajka z cukrem waniliowym ubijamy na jednolitą masę, dodajemy wodę i mąkę, sól. Dokładnie mieszamy i odstawiamy pod przykryciem do lodówki na ok. 1 godz. Na rozgrzanej patelni, posmarowanej oliwą, smażymy naleśniki. Gotowe odkładamy na talerz. Truskawki kroimy w cząstki, ser ucieramy z cukrem i z jogurtem. Nakładamy na naleśniki, układamy pokrojone truskawki i składamy w kopertę lub zwijamy w rulon i obsmażamy, aż się zrumienią (ja juz nie zdążyłam obsmażyć - głodna rodzina czekała) . Podajemy od razu polane jogurtem lub gęstą śmietaną.
Smacznego!!!
czwartek, 1 lipca 2010
Kruche babeczki z owocami
Sezon na truskawki powoli się kończy. Ale zaczynają się czereśnie, maliny, jagody. Prawdziwy owocowy raj. Jestem łasuchem i bardzo lubię owocowe desery. A te najlepiej smakują na łonie natury. Nawet jeśli jej namiastką jest własny balkon.
Ten przepis dostała dawno temu od mojej mamy. Pieczenie babeczek jest pracochłonne, więc ostatnio częściej korzystam z okazji i kupuję gotowe w pewnej zaprzyjaźnionej cukierni. Wystarczy przygotować krem, dodać owoce i pyszny deser gotowy.

Składniki:
Ciasto
30 dag mąki,
15 dag masła,
10 dag cukru pudru,
3 żółtka
Krem
Budyń waniliowy,
1 i ½ szk. mleka,
½ kostki miękkiego masła,
2 łyżki cukru pudru,
Owoce, galaretka cytrynowa.
Z mąki, masła, cukru pudru i żółtek zagnieść kruche ciasto. Wstawić je na pół godziny do lodówki, następnie wylepić nim małe foremki. Piec 15 min. w temp. 180oC. Przygotować krem: ugotować bardzo gęsty budyń, gdy ostygnie zmiksować go z cukrem pudrem oraz masłem. Galaretkę rozpuścić w szklance gorącej wody. Do ostudzonych babeczek wkładać po łyżce kremu i układać na nim owoce. (Pokrojone owoce można również lekko wymieszać z kremem). Na koniec nałożyć po łyżeczce tężejącą galaretkę (ja zrobiłam babeczki bez galaretki).
Smacznego!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































