czwartek, 20 stycznia 2011

Wuzetka

To ciasto kojarzy mi się z miłym dla mnie okresem pacholęctwa, przypadającego na schyłek lat 70-tych i początek 80-tych. Wtedy bardzo intrygowała mnie jego nazwa. Nieco później moje skojarzenia padły na sławną trasę WZ, okazuje się, że jak najbardziej były słuszne bo zgodnie z tym co podaje Wikipedia „ nazwa deseru powstała na przełomie lat 40. i 50. XX wieku od warszawskiej trasy W-Z, w pobliżu której znajdowała się jedna z cukierni”. Chociaż „według innej teorii nazwa "wuzetka" pochodzi od skrótowca "WZK", którego rozwinięcie to po prostu "wypiek z kremem".
Kiedy wrzuciłam w google WZK to wyskoczył mi również Wydział Zarządzania Kryzysowego. I w tym wypadku nazwa jest jak najbardziej trafiona. Kawałek wuzetki jest chociaż chwilowym antidotum na mój KRYZYS, bo w pracy DUŻO PRACY (kto wymyślił sprawozdawczość ma na sumieniu hektary wyciętych lasów), bo dziecko znowu przeziębione, bo czeka mnie wyrwanie zęba u dentysty, bo zima za długa itp., itd. …..





Składniki:

Ciasto:

6 jajek
1 szklanka mąki,
1 szklanka cukru,
1 łyżka octu,
1 łyżka oleju,
2 łyżki kakao,
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Krem:

2 serki waniliowe 150g,
10 dag masła,
½ szkl cukru pudru

Poncz:

400 ml wody
2 łyżki spirytusu
1-2 łyżki cukru,
Esencja rum lub arak

Dżem śliwkowy do posmarowania biszkoptu.
Polewa czekoladowa

Ubić białka z cukrem, dodawać stopniowo po jednym żółtku, przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao, na koniec wlać ocet i olej. Piec 30 minut w 170oC. Po upieczeniu wystudzić i przekroić na pół.
Ubić masło z cukrem, stopniowo dodawać serek waniliowy.
Przygotować poncz do nasączenia ciasta. Spód nasączyć połową ponczu, posmarować dżemem, wyłożyć krem, przykryć drugą częścią biszkoptu, nasączyć resztą ponczu. Wierzch polać polewą czekoladową.

Smacznego!!!

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Bigos po chińsku

Znowu bigos. I to o bardzo egzotycznej nazwie, która pochodzi od jednego ze składników tej potrawy - mianowicie sosu sojowego. Myślę, że Chińczycy raczej bigosu nie znają. Ciekawa jestem czy ta potrawa trafił by w ich upodobania kulinarne. U nas sos sojowy zadomowił się na dobre. Czemu więc nie zastosować go do naszej tradycyjnej potrawy?
Ten przepis mam w swoim repertuarze juz od kilku lat i często z niego korzystam. Ciekawa jestem czy w waszej kuchni przyjmie się taki kulinarny eksperyment.


Składniki:

2 kg kiszonej kapusty,
1 kg piersi z kurczaka,
1 kg pieczarek,
1 cebula,
sos sojowy,
olej,
pieprz, sól.

Kapustę przemywamy na sicie, osączamy i siekamy(jeśli kapusta jest zbyt kwaśna obgotowuję ją krótko). Piersi z kurczaka myjemy, osuszamy, kroimy w kostkę i zalewamy sosem sojowym, tak by były całkowicie w nim zanurzone. Zostawiamy w lodówce na kilka godzin, najlepiej na noc. Pieczarki obieramy, kroimy w kostkę. Cebulę również obieramy i kroimy w kostkę. Kapustę gotujemy w dużym garnku, mieszając od czasu do czasu. Po ok. 2-2,5 godz. gdy kapusta jest już miękka, dodajemy podsmażone na oleju cebulę i pieczarki. Mięso również podsmażamy na oleju i dodajemy do kapusty. Całość gotujemy jeszcze ok 1 godziny. Doprawiamy solą i pieprzem.




Smacznego!!!

czwartek, 13 stycznia 2011

Kurczak z serem pleśniowym

Bardzo lubię ser. W zasadzie każdy gatunek jest moim ulubionym, wszystko zależy od pory dnia, nastroju i dodatków. Nie cierpię jedynie sera z mleka koziego. Nie przepadam też za serem z przerostem pleśni, ale w tym daniu nawet mi posmakował. Chyba się do tego rodzaju sera przekonam.






Składniki:
2 podwójne piersi z kurczaka,
10 dag sera z niebieską pleśnią np. (lazur),
½ szklanki mleka,
jajko,
ząbek czosnku,
mała cebula,
świeża bazylia,
olej,
sól, pieprz.

Mięso opłukać, osuszyć, pokroić w dużą kostkę, oprószyć solą i pieprzem. Ser pokruszyć, wymieszać z mlekiem i jakiem. Obrać czosnek i cebulę, cebulę drobno posiekać, czosnek przepuścić przez praskę, wymieszać z masą mleczno-jajeczną. Natłuścić olejem formę żaroodporną ułożyć w niej mięso. Piec 20 minut w temperaturze 200 stopni C, zalać sosem i piec jeszcze 20 minut. Posypać posiekaną bazylią. Podawać z pieczywem i z sałatką z pomidorów i cebuli.

Smacznego!!!

wtorek, 11 stycznia 2011

Bigos kapitański

Zawsze kiedy przygotowuję to bardzo łatwe danie, zastanawiam się skąd wzięła się jego nazwa. Ta potrawa nie ma nic wspólnego z bigosem – kapusty w niej nie ma ani grama. Z kapitanem też raczej nie, gdyby chociaż był w niej kawałek rybki, ale nie ma. Zresztą nazwa jest nie istotna, bo danie jest bardzo łatwe do przygotowania, a smakuje naprawdę dobrze.




Składniki:

1 puszka groszku,
½ kg pieczarek,
2 cebule,
½ kg kiełbasy lub parówek,
mały koncentrat pomidorowy,
2 łyżki keczupu,
sól, pieprz.

Kiełbasę kroimy w kostkę, smażymy i przekładamy do rondla. Pieczarki kroimy. Przesmażamy, dodajemy do kiełbasy. Cebulę kroimy w talarki, smażymy, przekładamy do rondla. Dodajemy groszek, koncentrat, keczup, sól i pieprz do smaku. Dusimy 15-20 minut, podlewając wodą i mieszając. Bigos można podawać z chlebem lub ryżem.



Smacznego!!!

piątek, 7 stycznia 2011

Pierwsze wiosenne(???) promienie słońca i pożegnanie z łosiem

Na chwilę rano pokazało się słońce i zniknęło. Deszcz, deszcz, a do wiosny daleko. Ale zdążyłam zrobić zdjęcia pierwszych w tym roku promieni słońca w mojej kuchni.


Jedyne moje postanowienie na ten rok dotyczy pomalowania kuchennego kredensu, zobaczymy co z tego wyjdzie. Hiacynty zostały kupione jako dekoracja świąteczna, myśłałam, że sa białe, a one pokazały swoje prawdziwe - różowe oblicze.



Łoś to również dekoracja świąteczna. Został kupiony z przeceny kilka lat temu, Mój synek stwierdził, że "nikt go nie kupił bo jest tak brzydki, że aż ładny i dlatego my go kupimy". No i jest z nami w każde Święta. A teraz właśnie został zdemontowany z kuchennego parapetu, gdzie pełnił funkcję dekoracyjną.


Ciekawe, że od początku listopada czekamy na Święta i one nadchodzą baaaardzo szybko. A kiedy na początku stycznia wyglądamy wiosny to tak długo trzeba na nią czekać. I jeszcze zawsze się spóźnia.....

wtorek, 4 stycznia 2011

Pierogi razowe ze szpinakiem.

To był eksperyment, bo nigdy wcześniej nie robiłam pierogów z mąki razowej. Myślę, że eksperyment udany, choć ciasto bardzo ciężko rozwałkowac na placek. Za to farsz wg mnie pycha! Można stosować również do naleśników i jako dodatek do makaronu. Od dziś jestem fanką nadzienia szpinakowo-fetowego.




Ciasto :
30 dag mąki razowej,
3 jajka, sól,

Farsz:
25 dag szpinaku,
łyżka masła,
2 jajka,
łyżka masła,
łyżka mąki,
30 dag fety,
szczypta gałki muszkatołowej i kurkumy, sól, pieprz.


Ciasto: mąkę przesiać na stolnicę, zrobić wgłębienie, w powstały dołek wbić jajka i wsypać szczyptę soli. Składniki szybko połączyć i zagnieść gładkie, elastyczne ciasto (dodałam ok 1/2 szklanki wody, bo nie dawało się skleić).
Farsz: szpinak smażyć 5 minut na maśle, aż dobrze odparuje. Jajka roztrzepać z mąką. Fetę rozgnieść widelcem na krem i dodać z jajkami do szpinaku. Przyprawić gałką, kurkumą, solą, pieprzem i wymieszać. Ciasto rozwałkować. Wykroić szklanką krążki o średnicy 6-7 cm. Na każdy nakładać farsz szpinakowy i zlepić pierożki. Gotować w dużej ilości osolonego wrzątku około minuty od wypłynięcia. Podawać z roztopionym masłem.

Smacznego!!!

sobota, 1 stycznia 2011

Noworoczny Deser Królowej Śniegu

Niestety, noworoczny zimowy spacer nam się dzisiaj nie udał. Na przemian padał śnieg z deszczem, wiał silny wiatr. Zostaliśmy więc w domu i zima przyszła do nas - biała, zimna, słodka i pyszna.



Deser Królowej Śniegu

6 gałek lodów śmietankowych
kilka bez
6 łyżek likieru kokosowego
płatki migdałowe
starta biała czekolada

Na spodzie pucharków do lodów układamy dwie małe bezy, zalewamy łyżką likieru, wykładamy lody (po dwie gałki na porcję), kilka bez, znów zalewamy likierem, posypujemy płatkami migdałowymi i startą czekoladą.

Smacznego!!!


Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę dużo szczęścia i radości w Nowym Roku !!!

piątek, 31 grudnia 2010

Filmowy temat sylwestrowy

Chciałabym ten mijający rok zakończyć jakimś miłym akcentem. W czasie Świąt obejrzałam musical „Mamma Mia” (odleżał sobie wcześniej kilka miesięcy na półce) i piosenką z tego filmu chcę pożegnać z Wami odchodzący rok. Piosenka jest w sam raz na dziś.

Film zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Krajobrazy greckiej wyspy, aktorzy (przede wszystkim Meryl Streep, choć panowie też niczego sobie), nieśmiertelna muzyka ABBA, i przyjemne wnętrza. Z chęcią przejęłabym czerwoną lampę i żółtą ławę (jakieś miejsce dla niej pewnie by się znalazło w moim M).



Miłej zabawy dziś wieczorem!!!



Meryl Streep - Dancing Queen from Mamma Mia
Załadowane przez: gokhanh. - Klipy wideo, wywiady, koncerty i wiele więcej.


A przy okazji przyszło mi do głowy, że są filmy, które nie nudzą się oglądane nawet po kilkanaście razy. Ja uwielbiam komedie. I dzisiejsze popołudnie i wieczór spędzę właśnie w komediowych klimatach. Pierwsze miejsce na mojej liście ma bezkonkurencyjne „Nie ma róży bez ognia” (komedia stara ale jara, z wyjątkowo dobrego rocznika). Numer z lodówką zawsze rozbawia mnie do łez.
Dalej, w zasadzie bez szczególnej kolejności:
„ Cztery wesela i pogrzeb” , za klimat.
„ Dziennik Bridget Jones” , no kto choć raz nie czuł się tak jak Bridget? Dorzucę jeszcze do kompletu „ W pogoni za rozumem”.
„ Diabeł ubiera się u Prady” ciuchy, ciuchy jeszcze raz ciuchy, buty i Meryl.
„ Notting Hill” z naciskiem na sublokatora głównego bohatera.
„ Starsza Pani musi zniknąć” wyrazy współczucia dla młodych, co nie zmienia faktu, że jest śmiesznie.
„ Julie & Julia” kuchnia i oczywiście Meryl.
A Wy dodacie coś jeszcze? Jestem bardzo ciekawa jaka komedia jest waszą ulubioną.

Pozdrawiam i do „zobaczenia” za rok!!!

czwartek, 30 grudnia 2010

Szarlotka z budyniem

Ulubionym moim ciastem jest sernik. Drugie miejsce zajmuje szarlotka. Szarlotka z budyniem to moje „the best of” w temacie szarlotek. Przepis dostałam od mamy i w jej wykonaniu ta szarlotka smakuje mi najlepiej. Moja wersja nie jest tak doskonała, ale zjadana na ciepło z dodatkiem lodów śmietankowych i szczypty cynamonu smakuje całkiem dobrze i jest motywem przewodnim kilku ostatnich wieczorów przy kawie.


Składniki:
1 kostka masła,
3 szklanki mąki (pół na pół krupczatka z mąka pszenną)
3 żółtka
1 całe jajko
½ szklanki cukru pudru
1 małe opakowanie cukru waniliowego
2 łyżki śmietanki 12%
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
kilka kropel aromatu arakowego
1,2 kg jabłek uprażonych z cukrem
1 łyżeczka cynamonu
1 budyń waniliowy na 750 ml mleka

Przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, zagnieść z posiekanym miękkim masłem, posolonymi żółtkami i całym jajkiem, cukrem pudrem i cukrem waniliowym, dodając śmietanę i aromat arakowy. Podzielić na dwie części. 2/3 ciasta wylepić blaszkę (ok. 25 x 40 cm) wyłożoną papierem do pieczenia, ponakłuwać widelcem i zapiec przez 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200oC. 1/3 ciasta umieścić w zamrażalniku.
Budyń przygotować zgodnie z przepisem zmniejszając ilość mleka o ok. 100 ml.
Jabłka wymieszać z cynamonem (można użyć cukru cynamonowego), wyłożyć na podpieczony spód. Jeśli jabłka są zbyt „wodniste” ciasto można posypać łyżką bułki tartej.
Na jabłka wyłożyć ciepły, ale nie gorący budyń. Zetrzeć resztę ciasta i wstawić do piekarnika na 20-25 minut. Można wtedy przełączyć piekarnik na „grzanie z góry”. I to wszystko.

Samcznego!

środa, 29 grudnia 2010

Mała metamorfoza komody.

Wczoraj pisałam o książce o metamorfozach wnętrz, a dzisiaj sama przeprowadziłam małą metamorfozę komody w przedpokoju. To tylko zmiana gałek. Ale chyba wyszła jej (tzn. komodzie) na dobre.

wtorek, 28 grudnia 2010

Pierniczki i Poświąteczne Lenistwo.

Lepiej późno niż wcale. Więc dziś, korzystając z poświątecznego czasu lenistwa (choć na biurku piętrzy się stos niesprawdzonych prac) zamieszczam przepis na moje ulubione pierniczki, może ktoś skorzysta, choćby w przyszłym roku. Przepis jest naprawdę bardzo prosty, pochodzi z Kuchni Polskiej Ewy Aszkiewicz
Zaletą pierniczków jest to, że są miękkie i pulchne zaraz po upieczeniu. Można je więc piec tuż przed Świętami.


Pierniczki całuski

Składniki:
2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki płynnego miodu,
1/2 szklanki cukru pudru,
łyżka masła,
1 jajko
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
kopiasta łyżeczka utłuczonych korzeni,
jajko wymieszane pół na pół z wodą do smarowania pierniczków,
płatki migdałów

Masło, miód i cukier puder lekko podgrzewamy, gdy składniki będą jednolite i płynne, odstawiamy do lekkiego przechłodzenia. Do masy dodajemy jajko, rozpuszczoną w łyżce wody sodę, korzenie, i przesianą przez sito mąkę. Całość wyrabiamy robotem na jednolite ciasto przez 10-15 min.
Przygotowane ciasto schładzamy (wg oryginalnego przepisu - nie w lodówce, odstawiam je więc na parapet), wykładamy na oprószoną mąka stolnicę, wałkujemy cienki placek (jak na pierogi), wycinami ciasteczka, smarujemy jajkiem roztrzepanym z wodą, posypujemy migdałami i układamy na przygotowanej wcześniej blaszce, pieczemy w nagrzanym piekarniku w temp. 180 C przez 12-15 min. Jeśli dobrze wyrobimy ciasto, pierniczki fajnie wyrosną i będą pulchne.


A co do lenistwa, to podjadając świąteczne smakołyki (nie zwracając uwagi na smutne tego wagowe konsekwencje) delektuję się prezentem od Mikołaja (jak dobrze, że ON istnieje!!!). Książka nosi tytuł „Aranżacje Wnętrz” Ann Grafion i jest prawdziwą kopalnią inspiracji. Ja szczególnie zwracam uwagę na zdjęcia dekoracji stołu i potraw, choć oczywiście nie tylko, jest tu wiele pomysłów na szybkie kolorystyczne metamorfozy wnętrz. Czyli, to co lubię. Pozdrawiam i wracam do lektury.

wtorek, 21 grudnia 2010

.........

Wracam po długiej nieobecności. Myślę, że teraz będę pisać częściej. Miałam nadzieję, że wrócę na swojego bloga jak gdyby nigdy nic i nie będę dzieliła się z Wami przykrymi wieściami, ale… Ostatnie miesiące były dla mnie trudne. Nadchodzące Święta nie będą takie jak zawsze, i chyba nic już nie będzie tak jak dawniej. Niestety, będzie to dla mnie pierwsza Wigilia bez mojego Taty…I choć nie jestem już małą dziewczynką to bardzo mi Go brakuje.
Świąteczne dekoracje u nas raczej skromne, choć choinka jak zawsze kolorowa. W kuchni dopiero się rozkręcam i mam nadzieję, że jeszcze do Wigilii podzielę się z Wami jakimś świątecznym przepisem. Na razie pozdrawiam przedświątecznie.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...